Matfizy w Lublinie – pokazy fizyczne

Początek przygody

Klasy 2e1 i 3e1 oraz opiekunowie wycieczki zebrali się o 7:45 pod stadionem miejskim w Starachowicach. Na miejsce zbiórki podjechał autokar, który z myślą o nasze bezpieczeństwo został dokładnie sprawdzony przez policję. Po kontroli, nauczyciele, którym przypadł zaszczyt czuwania nad całą wycieczką, czyli: Paweł Zieliński, Przemysław Wolszczak i Maciej Szymański policzyli osoby obecne z wynikiem pozytywnym. Kiedy wszystko było już gotowe autokar ruszył.

Dziedziniec zamku królewskiego

Po dojechaniu na miejsce ruszyliśmy w głąb miasta. Na początku zmierzaliśmy na Basztę. Po długiej wędrówce w górę po schodach dotarliśmy na sam szczyt. Widoki zachwycały oczy bardziej niż można sobie było to wyobrażać. Na ich tle każdy chciał zrobić sobie zdjęcie w tym nauczyciele. Wszystkim się podobało, ale niestety musieliśmy zakończyć nasz pobyt, żeby zrobić miejsce drugiej grupie wycieczkowiczów.

Spacer, kamień i katedra

Następnie ruszyliśmy szlakiem starego miasta. Po drodze mijaliśmy różne zabytkowe budowle oraz jeden szczególnie ciekawy przedmiot. W trakcie drogi opiekunowie zwrócili naszą uwagę na mijający przez nas kamień. Usłyszeliśmy wtedy legendę o kamieniu przynoszącym nieszczęście na każdego kto dotknie ten oto obiekt. Oczywiście nie obyło się bez śmiałków, którzy zignorowali ostrzeżenie.

Przeszliśmy potem do Katedry. W środku zachwycała swoim wyglądem: liczne zdobienia, obrazy, antyki… Lecz nie był to zwykły kościół. Obok znajdowała się sala akustyczna, któremu każdemu się spodobała, szczególnie jej specjalna funkcja. Polegała ona na tym, że jeśli jedna osoba w kącie powiedziała coś (nawet cicho), to osoba w drugim kącie słyszała to tak wyraźnie, jakby to była rozmowa przez komórkę. Następnie zeszliśmy w dół oglądać katakumby.

Czas wolny

Nauczyciele zaprowadzili nas potem do Centrum Handlowego Plaza. Tam dostaliśmy dwie godziny czasu wolnego, w tym czas na posiłek we własnym zakresie. Niektórzy po posiłku woleli klasyczną rozrywkę w kinie, lub w salonie gier, a niektórzy udali się na małe zakupy.

Główno atrakcjo, jak się zwiesz? UMCS!

Potem ruszyliśmy w stronę UMCS. Gdy dotarliśmy na miejsce zostało nam trochę czasu, więc wszyscy zaczęli robić sobie zdjęcia z tamtejszymi pomnikami i krajobrazem. Po krótkim czasie mogliśmy już wejść na aulę. Naszą uwagę przykuły różnorakie sprzęty i mechanizmy na stole na samym przodzie sali. Po wejściu wykładowców wszystko stało się jasne. Każdy z nich dokładnie wyjaśnił nam każdy z przedmiotów zaspokajając naszą wiedzę w interesujący i zabawny sposób.

Po dwóch prezentacjach przeszliśmy do innej sali na kolejną dawkę wiedzy. Tam zaprezentowano zagadnienia związane z cieczą, prawem naczyń połączonych i historią Archimedesa oraz bryłą sztywną, i jej ruchem.

Pierwsza część prezentacji dotyczyła oka i optyki. Panowie pokazywali nam ciekawe zjawiska zachodzące ze światłem i jego przemianą. Klimatu dodawało zgaszone światło w pomieszczeniu, przez co wszyscy jak zahipnotyzowali skupiali się na wykładach. Zaprezentowano również sztuczki z obrazem, które wykorzystywały niedokładność w oczach (chodzi o pokazywanie tylko części obrazu, a mózg układa go w całość.

Drugi pokaz dotyczył elektryczności. Pioruny oraz rozczochrana czupryna były tam tematem głównym. W skrócie, omawialiśmy elektryzację poszczególnych przedmiotów, takich jak ludzkie włosy. Wyjaśniono też zjawisko burzy i powód dlaczego lepiej nie chować się w tym czasie pod drzewem.

Powrót

Ostatecznie wycieczka musiała się skończyć. Z UMSC przeszliśmy do autokaru z powrotem w stronę Starachowic. Na tylnich siedzeniach słychać było ostatnie śpiewy uczniów, a pozostali wydzwaniali do rodziców po transport. Około 20 dotarliśmy do Starachowic i wszyscy musieliśmy się ze smutkiem na twarzach pożegnać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *